Content
Left
Right

Tags: Czechy | dzień dziecka | Hrabal | lewoboczek | Szwejk

Czeska wersja wikipedii do hasła „literatura dla dzieci i młodzieży” przypisuje m.in. Henryka Sienkiewicza. Piszę o tym nie po to, by udowodnić, że młodzież chętnie czyta nawet wątpliwej jakości noblistów - sięgam po czeską literacką perspektywę z innego powodu. To właśnie Czech, Jan Amos Komenský (Comenius), prawdopodobnie jako pierwszy nadał dziecku status samodzielnego czytelnika za sprawą wydanej w 1658 roku encyklopedii obrazkowej Orbis Pictus. Stał się tym samym pradziadkiem komiksu i prekursorem oczywistej dla nas z dzisiejszej perspektywy audio-wizualnej metody nauczania. Orbis Pictus, czyli Świat w obrazach, zrobił furorę w całej Europie i został przetłumaczony na najważniejsze europejskie języki (wersja łacińska dostępna online http://www.grexlat.com/biblio/comenius/index.html ).

Troska o dotarcie do młodego czytelnika jest zresztą w czeskiej literaturze obecna już dużo wcześniej. Wiąże się husytyzmem, który był ruchem nie tylko religijnym, ale także społecznym – niektóre odłamy husyckie propagowały porządek świata oparty na ewangelickiej równości społecznej, a  dopuszczanie kobiet do teologicznych dyskusji i sporów, wcześniej niewyobrażalne, stało się powszechną praktyką. Skorzystały na tym również dzieci – pojawiły się np. Řeči besední ( ok. 1390 r.) autorstwa Tomasza ze Štitnego, który z myślą o swoich latoroślach przygotwał książkę mającą formę rozmowy dzieci z ojcem na temat podstawowych prawd wiary.

Jest też druga strona medalu: dziecięca wyobraźnia zadomowiła się w czeskiej kulturze na stałe, przyczyniając się do powstania stereotypu niedojrzałego Czecha-pajaca, który z trudnej sytuacji uchodzi cało przy pomocy slapstickowego gagu – patrz: Szwejk. Z polskiej perspektywy Czechy mogą kojarzyć się z wielkim disneylandem także z powodu rewelacyjnych filmów animowanych, znanych co najmniej trzem pokoleniom Polaków – np. sławny Krecik, który wystąpił po raz pierwszy w 1957 roku, a produkcja kolejnych filmów z jego udziałem trwa do dziś.

Tymczasem infantylna na pierwszy rzut oka czeska literatura nie jest tak radosna i dziecinna, jak wielu by sobie tego życzyło. Przypomina trochę przypadek baśni braci Grimm, które na potrzeby dzisiejszych norm wychowania wykastrowane zostały z oryginalnego okrucieństwa (siostry Kopciuszka w pierwotnej wersji odkrawały sobie nożem kawałki pięt lub palce, by zmieścić stopę w pantofelku, a Wilk nie tylko pożarł babcię, ale także nakarmił nią Czerwonego Kapturka). Książki czeskich autorów nie zostały oczywiście ocenzurowane w taki sposób, ale tradycja czytelnicza wytworzyła inne narzędzie wyparcia – tzw. laskavý humor (życzliwy humor), kategorię, za pomocą której określa się pobłażliwy i pełen humoru stosunek do życia, życiowych problemów i ludzkich ułomności. Laskavý humor to według wielu czytelników esencja pociesznych losów Szwejka i jego nieokiełznanej paplaniny. Znajdziemy go oczywiście nie tylko u Haška, ale także w prozie Hrabala i, naturalnie, w czeskiej kinematografii. Bzdura? Nie do końca. Z pewnością jednak intelektualne lenistwo i uproszczenie.

Infantylny śmiech w czeskiej kulturze to w dużym stopniu reakcja na traumę - tragedię małego narodu, który nie radzi sobie w wirze historycznych wydarzeń. A raczej radzi sobie (bo przecież czeski pragmatyzm jest figurą tak wielką jak polski romantyzm), ale musi potem z tym żyć.

Szwejk przegaduje traumę pierwszej wojny światowej. Nieustanny potok słów nie jest w swojej istocie komediowym show – podszyty jest paniką i przerażeniem. Wojna przyniosła ze sobą nową, niewyobrażalną skalę tragedii, której symbolem został karabin maszynowy – nigdy wcześniej nie dało się masowo uśmiercać ludzi za pomocą jednego urządzenia, wyrzucającego z siebie ponad pięćset pocisków na minutę. Odpowiedzią jest broń stworzona przez J. Haška - maszynowa paplanina Szwejka.

Hrabal rozwija i modyfikuje jego poetykę. Każdy, kto czytał „Pociągi pod specjalnym nadzorem” lub „Jak obsługiwałem angielskiego króla” z pewnością zwrócił uwagę na charakterystyczną narrację. Mimo iż narratorami obu książek są młodzi mężczyźni, słyszymy głosy niedojrzałych chłopców. Obie opowieści są w gruncie rzeczy historiami o dorastaniu – nie tylko w wymiarze indywidualnym. O dorastaniu do odpowiedzialności, wyrywaniu się z sytuacji, którą czeski literaturoznawca Jan Čulík określił zdaniem: „kolaboruję, wstydzę się tego, ale nie umiem nic z tym zrobić.“. Dorosnąć do działania oznaczana pokonać strach przed śmiercią, a w efekcie – umrzeć. Laskavý humor? Chyba nie. Raczej tragiczne obwieszczenie, że kończy się dzień dziecka.


Lech lewoboczek Dulian

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież